|
|
***
Splunął wreszcie i uderzając się dłonią po czole, szepnął sam do siebie: Powiedziawszy to zasępił się jeszcze srożej; plany jego pokrzyżowały się były haniebnie. Z razu ani mu się śniło swatać Jawdochę; myślał, że dla takiego bogacza jak on zbałamucić taką "najmyczkę" Jawdochę nie przedstawiało najmniejszej trudności. Sądził, że ze dwie chustki i sznurek paciorek wystarczy na to, zupełnie... Tymczasem dziewka była nad wyraz uporna i mądra; z początku nawet na niego patrzeć nie chciała. Myślał o niej bez przestanku od samej Wielkanocy, od chwili kiedy ją podstępnie na "haiłce" pocałował i otrzymał od niej w zamian potężny policzek.
Nie wymyśliłem tego wcale na dziś, bo minęły już trzy lata, kiedy to w pierwszych dniach po przybyciu do Oei przemawiałem publicznie na temat wielkości Eskulapa i mówiłem to samo, i opowiadałem o wszystkich obrzędach, które były mi znane. Ta mowa jest bardzo popularna, czytają ją wszędzie, przechodzi z rąk do rąk i cieszy się wielkim poważaniem u świątobliwych mieszkańców Oei nie tyle przez wzgląd na mój dar wymowy, ile przez wzgląd na imię Eskulapa.
Niech nam Emilian przedstawi tego przezacnego młodzieńca, na którego zeznaniach się opiera! A któraż to godzina? Ręczę, że Krassus już od dawna pijany chrapie albo bierze po raz drugi kąpiel i wyrzuca z siebie w wannie cuchnący winem pot, szykując się na pijaństwo po obiedzie. On,
Choćwy! Sałdat zerwał się z przyzby, splunął, zaklął coś z cicha i rzekł wreszcie zwracając się do Jawdoszki: Wałkowi nic tylko zaloty w głowie... Nic dziwnego, wszak on sam choć ma żonę, a za dziewkami i mołodycami więcej lata, niż który z nas nieżonatych... Nie wierzcie mu!... Zostawajcie zdrowi i nie dawajcie do siebie dostępu "żurbie"; pamiętajcie, że za waszą sprawą chodzi Fiodor Timoftejewicz Abarniew. Niech go gęsi zdepczą! syknął dusząc się od śmiechu Walek i obaj wyszli za wrota, niknąc w ciemnościach nocy. Za chwilę tylko, z szerokiej drogi przecinającej całą wieś na dwie połowy, dochodził do uszu Jawdoszki przeciągły, nosowy głos sołdata, który nucił jakąś dziką piosnkę półkową: "Finia, Finia, Finia... nia, Rozlegał się po cichej wsi ten wrzaskliwy śpiew; przykuwając Jawdoszkę do przyzby, na której siedziała.
Siedziała na swem zwykłem miejscu, zapatrzona w chylący się ku zachodowi księżyc. Jawdoniu! szepnął cicho i nie śmiało.
Na te słowa zapanował jeneralny lament, Jakimicha, zaczęła jęczeć w niebogłosy; inne baby wtórowały jej z wybornym skutkiem. Kateryna jednak była doskonałą znachorką; poznała od razu, że Ostapowi nic nie brakuje. Zaszła tylko z drugiej strony i odchyliwszy "weretę" i patrząc mu wprost w oczy pytała uparcie : Powiedz, synku gdzie cię boli? Chłopaka pusty śmiech chwytać aczynał; zakrył się troskliwie od ojca i matki i zaczął znacząco mrugać do starej Kateryny, Aha! mruknęła stara i zwróciwszy się do zebranych kobiet zaczęła uroczyście prawić.
Gdy skończył jednak mówić stary, rzekł niby z pewnym niepokojem i wahaniem: Lepiej by było, żebyście wy sami ze mną poszli... Dziewka honorna i harda, gadać ze mną samym nie zechce... Ot w czem dzieło!.. Pójść nie pójdę, bo mnie w inną stronę droga wypada, ale Walkowi ponoś dziś na folwark iść przychodzi, to jego poproście niech z dziewką pogada i rozpowie jej, żeście się ze mną ugodzili metryki dla niej szukać...
Wydobył z paczki niewielką książeczkę o rozmiarach czterokrotnie mniejszych od normalnych. Był to modlitewnik. Otworzył go i niebawem zaczął coś mruczeć z przyśpiewem, jaki towarzyszy czytaniu adkomos w święto Szawuot. Senderł Beniamin przerwał w połowie zdania. Czy wiesz, coSenderł tymczasem robił swoje. Z wolna otwierał torbę. Gdy Beniamin zajrzał do niej, natychmiast wszystko się w nim odmieniło.
Myślałam, że już nie wrócicie, żeście w drodze gdzieś przepadli. Sześć niedziel o was słychu nie was się trudziłem, żebyście dolę lepszą mieli. Rzekł sołdat do dziewczyny krótko i dobitnie i wyciągnął do niej rękę na powitanie, jakto czynić zwykli miejscy ludzie.
Bo przecież (omal o tym nie zapomniałem), zupełnie niedawno, kiedy po śmierci swego syna Poncjana Pudentilla zachorowała i zaczęła spisywać testament, długo z nią walczyłem, aby za te wszystkie obelgi i za te wszystkie krzywdy nie pozbawiła Pudensa całkiem dziedzictwa. Słowo daję, że gorąco ją prosiłem, aby zniszczyła ten, jakże surowy dla niego testament, który już był napisany.
kiermasz ofert
WANNA JACUZZI SPA DO OGRODU-CAŁOROCZNA (numer 361321155) #user_field #user_field .opis #user_field .panel MARKOS Sp.z o.o.05-070 Sulejówek k/Warszawyul.Szklarniowa 57tel/fax 22 783 25 30 601 22 75 26 &nbs...CZAPKA KIBICA - KSZTAŁT PIŁKI - BARWY POLSKI (numer 360750607) #user_field #user_field td.glowna #user_field table.glowna #user_field table.strona #user_field table.boczna #user_field td #user_field div.naglowek #user_field td.naglowek #user_field a:hover #user_field a #user_field span.wyrozniony &n...
notatnik
Teraz na nic się to przyda, że moja matka płacze."
dziecka stała się staruszką i Bóg wezwał ją do siebie.
Dziewiczych niw przemocą ani zdradą
Ojców twych broń na progach domów złam I w przepaść rzuć!
KRECIK-(CZOŁOWY DZIAŁACZ PODZIEMIA
najłagodniejsze słowa, jakie wypowiedziała jej pani, były: -
Przed których gniewem drżą ziemskie mocarze.
chlebie, a za nią upadła druga, upadło wiele kropel.
Taka przecudna w purpurze i bieli. Na łono, z śnieżnym walczące marmurem,
Świeże listeczki gałęzie odmłodzą. A co niewola nie wie Sparta
komputer
Alien Nations 2 The Nations to sequel strategicznej gry z cyklu kolonizacji, budowania osady, rozwoju i ekspansji zatytułowanej The Alien Nations. Podobnie jak w Settlers główny nacisk położony jest na rozwój i budowę a nie na walkę. Do wyboru mamy trzy rasy: Pimmonowie, Amazonki oraz Sajikisi, z których każda posiada unikalne cechy i umiejętności. Grę można zakończyć na dwa różne sposoby, satysfakcjonujące zarówno graczy lubiących brutalną siłę jak i tych którzy rozwiązują problemy drogą pokojową. Gracz sam decyduje czy celem będzie podbicie wszystkich innych ras, czy nastawi się raczej na zjednoczenie ich pod pokojowymi rządami.Battalia Gra strategiczna umożliwiająca graczom odtworzenie historycznych bitew z okresu 1700-1870, m.in. Amerykańska Wojna o Niepodległość, Wojny Napoleońskie, Amerykańska Wojna Secesyjna. Jej autorem jest dr Turcan, twórca, który niegdyś zasłynął wśród zachodnich graczy takimi rewelacyjnymi tytułami jak: Wielka Armada, Borodino, Austerlitz, Waterloo, itd. Battalia została skonstruowana jako symulator dowódczy. Gracz pełni rolę naczelnego wodza, który w czasie rzeczywistym wydaje rozkazy podległym korpusom lub dywizjom. Pole walki można oglądać dwojako: w trybie 2D jako zwykłą planszę podzieloną na kwadraty ze standardowymi kwadratowymi żetonami oddziałów lub w trybie 3D jako plastyczne pole walki z figurkami tworzącymi całe pododdziały i oddziały. Gra w założeniu jest jednym wielkim edytorom przeznaczonym dla graczy lubiących gry figurkowe i posiadających zarazem komputer. Zawiera nie tylko sam edytor jako taki, ale również wiele bitew i bitewek (oczywiście Austerlitz, Borodino, Waterloo, Get...
nauka
Polska. Ludność
Polska. Ludność Zaludnienie do początków XX w. Podstawą szacunków zaludnienia Polski do końca XVIII w. są wykazy podatkowe (świętopietrza, łanowego, pogłównego, podymnego); uzyskiwane na tej podstawie liczby mają jedynie wartość orientacyjną. Dla XIX w. dysponuje się wprawdzie spisami powszechnymi (w Królestwie Pol. dopiero z 1897), ale i ta statystyka nie jest dokładna. Liczbę mieszkańców ziem pol. (łącznie z Pomorzem Zachodnim) ok. 1000 szacowano w wielkim przybliżeniu na ok. 11,3 mln, a średnią gęstość na 4,55,0 osoby/km2; 1990 liczby te zostały zakwestionowane przez T. Ładogórskiego, który szacuje ludność całego kraju na ok. 22,2 mln mieszkańców (?), a średnią gęstość zaludnienia na ok. 8,08,6 osoby/km2. Rozwój gospodarki rolnej i hod., od końca XI w. kolonizacji wewn., a od XIII w. także napływ osadników z Zachodu sprzyjały urbanizacji kraju i powiększaniu się liczby ludności; przyrost ten był hamowany klęskami elementarnymi (nieurodzaje, głody, zarazy),...Polska. Film
Polska. Film HISTORIA Okres 18961918. Pierwsze pokazy wynalazku braci A. i L. Lumière'ów na ziemiach pol. odbywały się 1896 w Warszawie i Krakowie. Pierwszymi pol. realizatorami film. na przeł. XIX i XX w. byli: konstruktor i wynalazca pleografu K. Prószyński, filmujący krótkie scenki rodzajowe z życia codziennego Warszawy (Ślizgawka w Łazienkach), oraz B. Matuszewski, który jako operator firmy Lumière realizował krótkie filmy dokumentalne (m.in. z wizyty cesarza Wilhelma II w Peterhofie 1897); wielkie zasługi dla rozwoju techniki film. położyli m.in. J. Szczepaniak (fotografia i kinematografia barwna) i J. Popławski (nowatorskie rozwiązania konstrukcyjne kamery zdjęciowej oraz aparatu projekcyjnego); jednym z pionierów pol. kina był W. Krzemiński, współzałożyciel (wraz z bratem, Antonim) pierwszego stałego kina w Polsce (1899 w Łodzi). Na przeł. 1901 i 1902 utworzono pierwszą pol. wytwórnię filmów i aparatów Prószyńskiego p.n. Tow. Udziałowe Pleograf; łączy się z ni...
wiedza
ZAMEK KRÓLEWSKI W WARSZAWIE Zamek Królewski w Warszawie
pierwotny zamek, własność książąt mazowieckich, był budowlą w stylu gotyckim (XIII/XIV i XV w.); po włączeniu Mazowsza do Korony jedna z rezydencji król.; za czasów króla Zygmunta Augusta przebudowany w stylu renesansowym (1569-72, F. Paar, J.B. Quadro); po przeniesieniu stolicy do Warszawy przez Zygmunta III gł. siedziba króla oraz miejsce obrad sejmu i senatu, ponownie przebudowany (1599-1619, Santi Gucci i J. Trevano); powstała wówczas wczesnobarokowa budowla na planie pięciokąta z wewnętrznym dziedzińcem i wieżą Zegarową, krytym przejściem do kolegiaty św. Jana; dekoracja malarska wnętrz - T. Dolabella; po zniszczeniach w czasie najazdu szwedzkiego przebudowano skrzydło wsch. (1640-43, K. Tencalla); 1740-47 przebudowano zamek w stylu późnego baroku, zwł. fasadę od strony Wisły (G. Chiaveri, J.K. Knöffel, K.F. Pöppelmann); za panowania Stanisława Augusta odbudowano spalone skrzydło płd. (1766-85, J. Fontana), przebudowano i ozdobiono wnętrza w styl...REJ Mikołaj Rej, karta tytułowa "Figlików", 1570
Mikołaj Rej z Nagłowic, fragment witraża z Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego
Mikołaj Rej, Krótka rozprawa między trzema osobami Panem, Wójtem a Plebanem, 1543
poeta, prozaik, tłumacz; pierwszy z czołowych pisarzy renesansowych w Polsce, nazywany "ojcem literatury pol."; w młodości uczył się w Skalbmierzu i Lwowie, 1518 próbował rozpocząć studia w Akad. Krakowskiej, ale już po roku wrócił do rodzinnego Żórawna pod Haliczem; 1525 rozpoczął służbę na magnackim dworze Tęczyńskich zdobywając, jako samouk, znaczną wiedzę i kulturę, w czym pomagały mu wrodzone zdolności literackie, a także muzyczne; dobry i sumienny jako gospodarz rychło zgromadził spory majątek (zał. m.in. miasteczka Rejowiec i Oksza - od nazwy własnego herbu), pomnażany przez rozmaite nadania, jakie otrzymywał za utwory lit. (m.in. za przekład z łac. Psałterza Zygmunt Stary ofiarował mu wieś Temerowce); politycznie zbliżony do tzw. obozu egzekucjonistów, dążących ...
żeglowanie
kroków, ale w porę zatrzymał się w obronnej pozycji. Tym razem wielki
marszałek nacierał, a Craon się bronił. Atak był nader prosty. Clisson odtrącił broń swego przeciwnika i
chwytając miecz w obie ręce, jakby nie życząc sobie użyć ostrza, płazem zadał tak silny cios w hełm
Craona, że ten spłaszczył się, jakby od uderzenia maczugi. Rycerz rozpostarł ramiona, zachwiał się i padł
zemdlony, nie wymówiwszy nawet jednego słowa.
Wówczas wielki marszałek podjechał ku miejscu, gdzie stał Karol, a zeskoczywszy z konia miecz
swój rękojeścią podał, uznając się w ten sposób za zwyciężonego i ustępując królowi zaszczytu zwycięstwa
w tym dniu. Król jednak, rozumiejąc, że czyn wielkiego marszałka jest czynem rycerskiej delikat
19
ności, ucałował Clissona i poprowadził pośród grzmotu oklasków do stóp balkonu królowej, gdzie Izabella
długo i gorąco mu dziękowała. Winszowali również jego wysokości książę de Touraine, który z
przyjemnością patrzył na porażkę Piotra de Craon, i książę de Nevers
ręgi. Coraz częściej konie zanurzały się w bagnie prawie do kolan jeźdźca. Mój
wierzchowiec wpadł do jakiegoś dołu, wypełnionego rudą, cuchnącą wodą. Nieszczęśliwy
koń ugrzązł tak głęboko, że moja pierś już dotykała powierzchni wody. Wyratowaliśmy się z
wielką trudnością. Po mnie natychmiast runął wraz z koniem oficer bolszewicki, kalecząc
22
sobie o kamień głowę bardzo poważnie. Mój towarzysz, padając stłukł sobie kolano.
Żołnierze ciągle padali i kaleczyli się. Przerażone konie chrapały i robiły bokami. Kędyś
daleko głucho i złowrogo krakał kruk, zwiastun nieszczęścia...
Tymczasem droga stała się jeszcze gorsza. Ścieżka prowadziła przez takie same, jak
uprzednio, grząskie błota, lecz były one pokryte konarami złamanych, gnijących na ziemi
drzew. Konie, przeskoczywszy przez olbrzymie pnie, nieoczekiwanie wpadały w głębokie
trzęsawisko i zaczynały tonąć, pogrążając się coraz bardziej w czarne, cuchnące błoto.
Jeźdźcy i konie nieustannie padali.
Wszyscy byli pokryci błotem
in oświadczył, że będzie mi
towarzyszył.
Gdyśmy podchodzili do domu komendanta, ujrzeliśmy na placyku ze dwudziestu
staruszków inwalidów z długimi harcapami i w trójgraniastych kapeluszach. Stali szeregiem.
Na przedzie stał komendant, dziarski starzec wysokiego wzrostu w szlafmycy i chińskim
szlafroku. Ujrzawszy nas, podszedł ku nam, powiedział kilka łaskawych słów i znów począł
komenderować. Zatrzymaliśmy się, by popatrzeć na musztrę, lecz komendant prosił, byśmy
szli do Wasilisy Jegorowny, obiecując przyjść niebawem. A tu dodał nie ma na co
patrzeć.
Wasilisa Jegorowna przyjęła nas po prostu, serdecznie i zwróciła się do mnie, jakbyśmy
się znali od wieków. Inwalida i Pałaszka nakrywali do stołu.
Cóż to mój Iwan Kuźmicz tak się dziś zapracowuje! rzekła pani komendantowa.
Pałaszka, proś pana na obiad. A gdzież to Masza?
W tej chwili weszła dziewczyna lat osiemnastu, okrągłolica, rumiana, z jasnoblond
włosami zaczesanymi za uszy, które płonęły. Na pierwszy rzut
|